czwartek, 28 maja 2015

Grillowana pierś z kurczaka z nektarynką


Macie ochotę na szybki, zdrowy i pyszny lunch? Zróbcie grillowaną pierś z kurczaka na sałacie z oliwkami i słodkimi nektarynkami, polaną sosem jogurtowo-czosnkowym. Lekki obiad gotowy w 15 minut. Dodatkowo możecie przygotować małą porcję kuskusu lub kaszy jaglanej.

Składniki (dla 1 osoby)

mała pierś z kurczaka
4-5 liści sałaty masłowej
1 nektarynka
10 czarnych oliwek
2 łyżki jogurtu naturalnego
pół ząbka czosnku
pół cytryny
sól
pieprz

Czosnek siekamy lub miażdżymy, mieszamy z jogurtem, doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem.

Pierś z kurczaka skrapiamy sokiem z cytryny, oprószamy solą i pieprzem i grillujemy ok. 5-7 minut z każdej strony.

Liście sałaty myjemy i rwiemy na mniejsze kawałki, układamy na talerzu.
Nektarynkę myjemy i kroimy na ósemki, kładziemy na sałacie.
Oliwki kroimy na połówki, posypujemy sałatkę.

Na górę kładziemy ugrillowaną pierś i polewamy sosem jogurtowym.

Smacznego :)


poniedziałek, 18 maja 2015

Babka pomarańczowa


Dziś kolejny przepis na łatwe i szybkie ciasto, które znika w iście ekspresowym tempie - wyszłam tylko na godzinę, a z całej foremki zostało kilka kawałków. Zdecydowanie upiekę jeszcze nie raz - Zuzia je uwielbia. Zresztą nie tylko ona :)

Składniki:

1 szklanka cukru
skórka starta z 1 dużej pomarańczy
3 łyżki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
2 jajka
1/3 szklanki rozpuszczonego letniego masła
1 1/2 szklanki mąki
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki jogurtu naturalnego
2 łyżki mleka

Do miski wrzucamy cukier, skórkę pomarańczową, jajka, masło i świeżo wyciśnięty sok. Mieszamy. Mąkę łączymy z solą i proszkiem do pieczenia. Wsypujemy do masy jajecznej. Do jogurtu wlewamy mleko, mieszamy i dodajemy do reszty składników. Miksujemy wszystko. Wylewamy ciasto do foremki na babkę wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika na 40 min. w temp. 180 stopni.

Wypróbujcie także inne wersje - z cytryną, limonką lub grejpfrutem.

Miłego dnia!

środa, 13 maja 2015

Czekolada z pistacjami i migdałami


W sklepach znajdziemy ogromny wybór czekolad, ale czasem warto pokusić się o stworzenie własnego, niepowtarzalnego smaku. Wystarczy kupić ulubioną nienadziewaną tabliczkę i dorzucić kilka dodatków. Koniecznie spróbujcie!

Ja postanowiłam połączyć słodką mleczną czekoladę ze słonymi orzechami. Efekt jest nieziemski! :)


Składniki:

1 tabliczka mlecznej czekolady
1 garść solonych pistacji
1 garść migdałów (u mnie przez pomyłkę też solone)

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Pistacje obieramy z łupinek, dzielimy na połówki. Migdały kroimy na mniejsze kawałki. Płynną czekoladę wylewamy na deskę przykrytą papierem do pieczenia, rozsmarowujemy ją nożem na grubość kilku milimetrów. Od razu posypujemy orzechami. Wkładamy do lodówki na min. 2 godziny.



Mamy nieskończoną ilość możliwości!

Możemy użyć czekolady: mlecznej / gorzkiej / deserowej / białej / karmelowej...

Dodatki: różne orzechy, suszone lub kandyzowane owoce, pokruszone ciastka i cukierki, pokrojone w kostkę pianki lub rozpuszczalne gumy owocowe, kolorowe drażetki, preparowany ryż, jadalne kwiaty..,

Do rozpuszczonej masy czekoladowej możemy także dodać cynamon, chilli czy inne przyprawy lub aromaty, a do białej barwniki spożywcze.

A jakie są Wasze typy? Czas na czekoladowe szaleństwo!

wtorek, 12 maja 2015

TOP 5: Ulubione zabawki Zuzi


Dzisiaj chciałabym Wam pokazać ulubione zabawki mojej dwuletniej córeczki. Dwulatek zdecydowanie nie jest już niemowlakiem, ma swoje zdanie, a wyobraźnia potrafi mu podsunąć bardzo dziwne pomysły. Zbliża się Dzień Dziecka, więc jeśli macie własne (albo i cudze) pociechy w podobnym wieku, zastanówcie się nad wyborem prezentu. Z jednej strony producenci zasypują nas skomplikowanymi zabawkami interaktywnymi, a nawet tak małe dzieci nie maja problemów z obsługą smartfona, z drugiej mamy modne (i oczywiście niesamowicie drogie) ekologiczne drewniane cuda. Moja córka świetnie radzi sobie i bez jednych, i drugich. Chcę, żeby była mądra, zaradna i kreatywna, i właśnie te cechy powinny rozwijać zabawki. Do tego dochodzi pomoc w prawidłowym budowaniu relacji społecznych (dlatego bawcie się razem). No i muszą po prostu się dziecku podobać! Mając to na uwadze (oraz oczywiście wiek dziecka), na pewno znajdziecie prezent, który zapewni wspaniałą zabawę na długie godziny i dobrze wpłynie na rozwój malucha. Nie kierujmy się ceną - drogie wcale nie znaczy lepsze!

A oto pięć ulubionych rodzajów zabawek Zuzi.

1. Piasek kinetyczny - nasze ostatnie odkrycie - a właściwie dziadka :). Łączy w sobie właściwości piasku i ciastoliny. Nie brudzi i nie przykleja się do rąk (ani niczego innego). Za pomocą plastikowych foremek można z niego robić różnokształtne babki, a potem dekorować / obrabiać je narzędziami. Potem wystarczy tylko zagnieść wszystko razem i zacząć zabawę od nowa, bo masy można używać bez końca. Taka minipiaskownica w domu nie tylko wspomaga wyobraźnię dziecka, ale też świetnie odstresowuje dorosłych - u nas nawet prababcia buduje z Zuzią zamki!


2. Zabawa w gotowanie - Zuzia bardzo chętnie pomaga mi w przygotowywaniu prawdziwych posiłków (szczególnie lubi robić ciasteczka!), w swoim pokoju też często gotuje dla pluszaków. Póki co nie ma jeszcze własnej kuchni, ale świetnie daje sobie radę na zwykłym stoliczku. Zamiast plastikowych akcesoriów zdecydowanie wolimy metalowe (garnki - Biedronka przed Mikołajkami) i filcowe (warzywa - Ikea). Nie tylko lepiej wyglądają, ale też są o wiele trwalsze.



3. Układanki - różnego rodzaju. Klocki, puzzle, dopasowywanie kształtów... Wybór jest ogromny. Jeśli poświęcimy dziecku trochę czasu, wkrótce samo będzie umiało je ułożyć lub zbudować z nich coś niesamowitego. 


Kupując klocki zwróćmy uwagę na to, jakie są już w domu - lepiej, żeby wszystkie łączyły się ze sobą (nie muszą być z tej samej firmy). Dziecko będzie miało więcej możliwości i mniej frustracji, próbując dopasować do siebie klocki różnego rodzaju. Zuzia ostatnio najbardziej lubi składać lody (Lego Duplo) i karmić nimi dinozaury (JDLT).



Za każdym razem ułożenie drewnianej układanki idzie coraz szybciej! Wybierajmy te malowane - są trwalsze niż te z naklejonymi obrazkami.


Zuzia dobrze radzi sobie już też z puzzlami. Na początku układała tylko te bardzo duże, teraz wybieramy coraz mniejsze. Te z podklejonymi ramkami sprawdzają się świetnie, można je układać nawet trzymając je na kolanach.


Będąc małą dziewczynką uwielbiałam różnego rodzaju ubieranki. Tutaj każda postać w książce jest podzielona na głowę, tułów i nogi. Tyle możliwości do tworzenia zupełnie nowych osób!

4. "Cześć!" czyli przychodzi kot do misia - mimo, że Zuzia potrafi prowadzić rozmowę między dwoma kawałkami kromki chleba, zazwyczaj "ożywia" pluszaki i małe figurki, np. z jajek niespodzianek. Czasem bawi się nimi sama, ale najbardziej lubi ogrywać różne scenki z rodzicami, np. w ratowanie zabawek przed spadnięciem ze stołu (rośnie mi mała superbohaterka).


Pluszaków ma tak dużo, że zupełnie zawładnęły plastikowym domkiem, który wciąż jeszcze zimuje w jej pokoju.


Za każdym razem, kiedy chcę zrobić porządki i po prostu spakować część maskotek, Zuzia po kolei mocno przytula każdą z nich. No i jak tu się ich pozbyć, skoro ona wszystkie tak bardzo kocha? Co chwilę przynosi też kolejne zabawki od mojej mamy, które należały jeszcze do mnie i mojego brata.



Co nie znaczy, że nie ma swoich ulubionych :)


Małe zabawki z jajek czy saszetek zwykle mieszkają w metalowym pudełku, jednak kiedy szykujemy się do wyjścia w odwiedziny czy dłuższego wyjazdu, zawsze przeprowadzają się do pluszowego plecaczka. Dzięki nim Zuzia nie nudzi się nawet w samochodzie.

5. Mała mama - jak większość dziewczynek, Zuzia ma też lalki. Głównie szmaciane, jednak w wózku wozi teraz bobasa i śpiewającego kucyka. Karmi swoje maluchy mlekiem z butelki, śpiewa im, wychodzi na spacery, a nawet zmienia im pieluchy. Kupując głęboki wózek bałam się, czy nie jest jeszcze za mała na takie zabawy, ale zdecydowanie nie. Świetnie sprawdza się w roli małej mamy. A wózek jest pomniejszoną kopią naszego, tylko groszki i gondola w dużym są czarne :)




Zawsze dobrym pomysłem na prezent są też książeczki (i do czytania, i te edukacyjne z naklejkami), kolorowanki i różne przybory plastyczne. Dla dwulatka najlepsze są grube kredki ołówkowe (Bambino), ale także farby akwarelowe czy plakatowe (koniecznie pod nadzorem rodziców!)

A jakie zabawki lubią najbardziej Wasze dzieci?

Miłego popołudnia :)

poniedziałek, 4 maja 2015

TOP 5: Moje ulubione blogi o modzie

Takie, na które zaglądam prawie codziennie. Nie tyle o modzie, co o indywidualnym stylu autorek. Mimo, że każda z nich jest zupełnie inna, są dla mnie niekończącym się źródłem inspiracji. Wszystkie blogi są zagraniczne (czas poćwiczyć angielski!), co nie oznacza wcale, że moim zdaniem Polki nie potrafią dobrze się ubierać... Ale o tym innym razem :)

A pair and a spare - mój niekwestionowany faworyt. Młoda Australijka, mieszkająca na stałe w Hongkongu, jak nikt inny potrafi udowodnić, że żeby wyglądać jak z wybiegu, nie potrzeba ani portfela pełnego pieniędzy, ani skomplikowanych umiejętności krawieckich. Pokazuje tutoriale diy, dzięki którym nawet bez użycia maszyny do szycia możemy same stworzyć zawartość swojej szafy. Bez przesytu. Do tego podróże, jedzenie i projekty dla mieszkania.

The cherry blossom girl - połączenie francuskiego szyku z Alicją w Krainie Czarów. Piękne, wręcz bajkowe sesje zdjęciowe. Styl z przymrużeniem oka. Do tego fotorelacje z Disneylandów z całego świata. Moja córka uwielbia przeglądać je razem ze mną :)

Late afternoon - styl autorki zdecydowanie najbardziej mi się podoba. Z klasą łączy ubrania od projektantów z tymi ze zwykłych sklepów. Radosne, naturalne zdjęcia. Do tego flower friday, cotygodniowe pomysły na kwiatowe kompozycje.

Atlantic-Pacific - zdjęcia codziennych outfitów autorki. Klasyczny styl, czasem przełamany szalonymi elementami. Zdecydowanie łączy paryską elegancję z awangardą Nowego Jorku.

A Beautiful Mess - nazwa bloga idealnie pasuje do jego zawartości - jeden wielki misz-masz :) Znajdziemy tu nie tylko stylizacje autorek czy modowe projekty diy, ale także pomysły na obiad, przyjęcie czy urządzenie mieszkania. Plus duża dawka pozytywnej energii.

A jakie są Wasze ulubione blogi?