wtorek, 25 listopada 2014

Nadchodzi zima...


Dzisiaj po powrocie ze spaceru Zuzia tryskała tak dobrym humorem i akurat miała na sobie nowe rzeczy z poprzedniego posta, że postanowiłam to wykorzystać i zrobić kilka zdjęć.

Buty sprawdzają się naprawdę dobrze. Bałam się trochę, że podeszwy okażą się zbyt sztywne, ale mała dzielnie przemierzyła w nich pieszo spory odcinek, bez najmniejszych problemów. Legginsy w norweskie wzory wprowadzają ją typowo zimowy klimat. Nie musimy rezygnować z nich o tej porze roku - wystarczy, że pod nie założymy dziecku grube rajstopy.

Nie muszę nic więcej pisać - uśmiech mówi sam za siebie ;)


sweterek - h&m
legginsy - pepco
buty - ccc

niedziela, 23 listopada 2014

Nowe


Ostatnio poświęcam się Zuzi, pracy i sprzątaniu, dlatego nie mam czasu na tworzenie nowych rzeczy. W tym tygodniu muszę jednak trochę go wygospodarować, bo Adwent już niedługo, a my nie mamy ani wieńca, ani kalendarza adwentowego! Same się przecież nie zrobią ;) Ostatnio sporo myślę o przygotowaniach do świąt. W zeszłym roku dopadła mnie jakaś świąteczna depresja, może dlatego teraz próbuję to i sobie i swoim bliskim jakoś zrekompensować. Większość prezentów i dekoracji już zaplanowana, teraz trzeba je zrobić albo na nie zarobić ;)

Póki co chciałybyśmy Wam z Zuzią pokazać nowe nabytki w jej szafie. Na dzieci jakoś łatwiej wydaje się pieniądze. Ja wolę zaszaleć w sh - to nigdy nie wywołuje potem wyrzutów sumienia.



buty - ccc

Fioletowe buty z myszką Minnie są bardzo ciepłe. Z powodu rzepów Zuzia nie ma problemów z samodzielnym ich ubieraniem. A że od wczoraj co chwilę skacze w nich po domu, są raczej wygodne. W dodatku idealnie pasują do jej narciarskiej kurtki.


legginsy - pepco
body - pepco

Ubrania z Pepco może i nie są najlepsze jakościowo, ale za to zawsze można tam znaleźć coś oryginalnego i niewiele kosztują. Zuzia zanim z nich wyrośnie założy je raptem kilka razy, więc po prostu nie zdążą się zniszczyć.


sweterek - h&m

Pastelowy sweterek to już trzeci egzemplarz z kolekcji. Moja mama kupiła w zeszłym tygodniu dwa (szary i beżowy - żeby nie było, że wszystko musi być różowe) i jesteśmy z nich tak zadowolone, że przy okazji kupiłam jeszcze jeden. Z -30% rabatem (na wybrane produkty).

Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu sprawię sobie coś dla siebie ;)

poniedziałek, 10 listopada 2014

Drewniany konik


Chciałam się skupić w każdym miesiącu na innym pomieszczeniu, ale okazało się to niemożliwe - nagle zaczęliśmy codziennie coś robić, zmieniać i kupować. Nareszcie w naszym mieszkaniu naprawdę coś się dzieje. Mój mąż zrobił nowe półki w garderobie, dzięki czemu zapanował tam idealny porządek. Pojawiło się dodatkowe oświetlenie w kuchni, a na ścianie zawisł okap - i działa :) I po raz pierwszy naprawdę rozmawiamy o remoncie, dzielimy się pomysłami i przemyśleniami. Zazwyczaj był to tylko mój  monolog, teraz widzę prawdziwe zaangażowanie z jego strony. Nie oznacza to wcale, że on próbuje zmieniać moje projekty. Udoskonala je i pomaga w ich realizacji. Może jeszcze przed świętami zabudujemy schody i zupełnie odmienimy pokój dzienny?

Na ścianie w pokoju Zuzi zawisł drewniany konik. Narysowałam go na sosnowej desce kiedy jeszcze byłam w ciąży. Miał być na biegunach, zostawiłam je inwencji twórczej znajomego stolarza. Wyszło raczej coś w rodzaju łódki (czy Wam też od razu przychodzi na myśl transportowany morzem koń trojański?), ale przez to jest jedyny w swoim rodzaju. Konik jest pierwszą rzeczą, na którą Zuzia zwraca swoją uwagę po wyjściu z łóżeczka. Najważniejsze, że jej się podoba :)

środa, 5 listopada 2014

Szare kotki dwa


Nastały chłodniejsze dni, dlatego wyjęłam z szafy Zuzi ciepłą kurtkę, kupioną w lutym. Spodziewałam się, że będzie już za mała, ale spokojnie posłuży jej jeszcze w tym roku. Do różowej kurteczki idealnie pasują szare dodatki. Czapka z uszami i haftowaną kocią mordką jest podszyta polarem. Skórzane buciki w tych samych kolorach nie są ocieplane, ale wystarczą grubsze skarpetki lub rajstopki, żeby nawet przy temperaturze kilku stopni małe stópki były dobrze chronione.

Pluszowy plecaczek kupiłam na Allegro. Mimo że był nowy i z metką, wylicytowałam go za jedyne 11 zł. Właściwie nic się do niego nie zmieści, nawet soczek ze słomką (o żłobkowym ekwipunku można zapomnieć), jedynie kilka naprawdę małych koników. Zuzia go uwielbia i wszędzie ze sobą zabiera. Jego skromna zawartość jest sposobem na nudę poza domem, a sam kotek spełnia rolę przytulanki i poduszki podczas snu w samochodzie.







kurtka - next / sh
dżinsy - lidl
buciki - kornecki
czapka - pepco
szaliczek - no name
plecak - gymboree / allegro

niedziela, 2 listopada 2014

Trochę blasku


Nie jestem sroką. Raczej nie gustuję w błyskotkach. Zauważyłam jednak, że ostatnio zwracam większą uwagę na biżuterię. Chyba z wiekiem kobiety tak mają ;) Robiąc prostą wełnianą bransoletkę postanowiłam obszyć ją małymi koralikami. Efekt naprawdę bardzo mi się spodobał. Ten egzemplarz można kupić TUTAJ, ale już mam pomysł na kolejną dla siebie!



Taka bransoletka to dobry sposób na dodanie blasku codziennym stylizacjom. Metaliczny lakier wygląda rewelacyjnie (i to po nałożeniu jednej warstwy!), ale jednak zostawiam go na specjalne wieczorne wyjścia. A Wy lubicie błyszczeć na co dzień?


środa, 29 października 2014

Kącik zabaw


Dzisiaj kolejna odsłona pokoju Zuzi, tym razem fragment kącika zabaw. Elementów diy póki co tu nie znajdziecie, wszystko pochodzi z Ikei. O ile białe meble dobrze współgrają z pastelowym królestwem małej dziewczynki, kolorowy dywan bardziej wpasowuje się już do pokoju dwuletniego urwisa. Dlaczego? Z dwóch powodów. A właściwie z jednego, który pociąga za sobą drugi. Wszystko co widzicie na zdjęciach jest prezentem od mojej mamy. O niczym nie wiedziałyśmy i widok "baby" ze zrolowanym dywanem pod pachą i kartonowymi pudłami z meblami bardzo nas obie z Zuzią zaskoczył. Wybrała ten a nie inny wzór, bo i tak cały czas jej opowiadam, jak wiosną będzie wyglądał pokój dziecięcy. Zresztą ja też bym go wybrała, jest bardzo prosty, a jednocześnie dodaje wnętrzu radosnego nastroju.


Mebelki mogę bez wahania wszystkim polecić. Nie dość, że są bardzo ładne, to jeszcze naprawdę solidne. Wytrzymują nawet obciążenie taty, bo odkąd Zuzia je dostała, to często zaprasza nas do siebie na herbatkę.


Jednak największą radochę sprawiły jej filcowe warzywa. Wszystkich nimi karmi, i nas, i pluszaki, wydając przy tym stosowne odgłosy mlaskania. Na pewno przy kolejnej wizycie w Ikei kupię jej inny zestaw, np. owoce albo kanapki. Byłam pewna, że dzieci później bawią się w tego typu zabawy. Myślałam, że kupię jej kuchnię dopiero na 3. urodziny. A tymczasem już zaczynam rozglądać się za jakąś jako prezent gwiazdkowy. A może rodzice wykażą się zdolnościami i sami ją zrobią córeczce? Do świąt jeszcze trochę w sumie zostało ;)

niedziela, 26 października 2014

Malowane drzewo


Ostatnio pokazałam Wam swoją odmienioną kuchnię, teraz przyszła kolej na pokój Zuzi. A właściwie na jego fragment - ściany w kąciku sypialnym. Jeszcze dwa tygodnie temu całe pomieszczenie pełniło też funkcję naszej sypialni. Myśleliśmy, że przeprowadzka rodziców do pokoju dziennego nastąpi znacznie później. Jednak półtoraroczny maluch potrzebuje o wiele więcej miejsca, niż można by przypuszczać. Tak więc poza jej kącikiem, o którym pisałam kiedyś tutaj, Zuzia ma teraz jeszcze sporą przestrzeń do zabawy.

Pomysł na drzewo przy łóżeczku przyszedł mi do głowy, kiedy małej nie było jeszcze na świecie. Chciałam je namalować sama, ale ani w ciąży, ani przy noworodku unoszący się w powietrzu zapach farby nie jest wskazany. Drzewo było namalowane odręcznie, bez szablonów, dlatego nie jest idealne. Cóż, prawdziwe drzewa też nie są ;) Nałożyłam dwie warstwy białej farby. Nadal nie jest wystarczająco kryjąca, ale specjalnie tak to zostawiłam. Na gałęziach zawisną ramki ze zdjęciami. Planowałam też małe półki, ale chyba jednak zostanę przy fotografiach. Fioletowe aplikacje to naklejki wycięte z matowej folii, z daleka wyglądają zupełnie jak namalowane. Z tej samej folii powstał napis na sąsiedniej ścianie.





Wybrałam pastelowy fioletowy kolor ścian, bo wydawał mi się idealnym rozwiązaniem i dla maleńkiej dziewczynki, i dla nas (mój mąż na pewno nie zasnąłby w różowej sypialni). Do tego białe mebelki i pastelowe dodatki. Po 1,5 roku widzę, że nadszedł czas na zmiany. Marzy mi się dużo bieli w połączeniu ze wszystkimi kolorami tęczy. Zostawiam to jednak do wiosny. Póki co wykończę jej pastelowe królestwo pasującymi do obu stylów meblami i tanimi, łatwymi do zmiany dodatkami. Wiosną Zuzia skończy dwa latka i pójdzie do żłobka, to będzie idealny moment na nowy pokój - już nie niemowlaka, tylko malucha.